Sunday Arkestra – Druskienniki Tour 2011

Sunday Arkestra w składzie Borys Kossakowski, Kuba Hinc, Jarek Marciszewski i Tomek Żukowski z gościnnym udziałem poety Michała Piotrowskiego ruszyli śladami Piłsudskiego na podbój Litwy. Cudowny klimat, świetni gospodarze i pyszne piwo sprawiły, że siła uderzeniowa wygasła już parę kilometrów za granicą w miasteczku Druskienniki, gdzie zespół zagrał koncert i poprawiny, wykąpał się w akwaparku, przeleciał na linie nad Niemnem i wrócił uśmiechnięty jak nigdy/zawsze.

Wkrótce materiały wideo.

Aby formalnościom stało się zadość dodajmy, że wyjazd by się nie odbył, gdyby nie wkład Marii Flisek, dla której Druskienniki to drugi dom.

Mentor, co kłody rzuca pod nogi

Miałem ci ja dużo ciepłych myśli dla programu X-factor, choć programów tego typu z założenia nie lubię.

Miałem ci ja dużo ciepłych myśli dla programu X-factor, bo do Wojewódzkiego mam jeszcze zaufanie (resztki, ale mam). Ciekawym wydała mi się idea, zgodnie z którą juror nie jest psem ujadającym na wykonawcę, ale jego mentorem, przewodnikiem przez zawiłe i oszczane korytarze szołbizu.

Ciepłe myśli ze szczętem wyparowały po wczorajszej edycji programu, kiedy doszło do mnie wreszcie, że to wszystko (jednak) o kant dupy. Wydawało mi się przez moment, że ten program faktycznie przyciągnął ludzi utalentowanych, którzy dzięki wsparciu opiekunów będą w stanie coś ciekawego powiedzieć. Niestety, jak zwykle, to tylko karaoke przed kamerą.

Jurorzy zamiast pomagać swym podopiecznym, rzucają im kłody pod nogi.

Czesław Mozil wrzuca swoich artystów na takie mielizny, że zaczynam podejrzewać, że boi się ich konkurencji. Dlaczego, Czesławie, każesz tej biednej Stankiewicz śpiewać po angielsku? Jej akcent sprawia, że książę William ma ochotę podciąć sobie żyły! Dlaczego Gienkowi Losce każesz śpiewać nadęte festiwalowe songi, podczas gdy jest on prostym chłopem od ulicznych piosenek. Czyżby miał Loska przejść ekspresowo drogę Maleńczuka?

Sablewska miała w tym programie reprezentować szołbiz od strony zawodowego menedżmentu, tymczasem jej infantylne wypowiedzi przypominają raczej mi „złote” myśli Weroniki Marczuk z „Mam Talent”. – Nie martw się, że Wojewódzki cię skrytykował. Publiczność i tak cię kocha, bo w tobie są emocje!

Być może Sablewska ma rękę do konktraktów. Być może swymi słodkimi oczętami i długimi nogami potrafi wydobyć kasę z portfeli bogatych mecenasów. Ale nie powinna wtrącać się do wyboru repertuaru, aranżacji i scenografii. Chyba, że jej zespoły mają zamiar uświetniać dożynki w Pcimiu.

Wojewódzki jadł chleb z niejednego pieca. Był dziennikarzem, producentem, jurorem. Jest gwiazdą szołbizu, a ostatnio nawet na scenę teatru wlazł. Jako muzyczny mentor zdaje się zapomniał wszystko, co wiedział o muzyce. W ostatecznym rozrachunku jego podopieczni i tak mogą liczyć tylko na siebie, bo jeśli Wojewódzki pomaga, to raczej są to niedźwiedzie przysługi.

W ostatnią niedzielę zarówno soft-rockowy George Michael, jak i Sting po opolsku wprowadziły mnie w spore zakłopotanie. Obronną ręką Ada Szulc i Michał Szpak wyszli tylko dzięki swemu talentowi. Mats Meguenni poległ na całej linni.

I jeszcze jedno – czy naprawdę wszyscy muszą w tym programie wyć? Nie można zaśpiewać piosenki spokojnie?

I drugie – skoro nie potraficie śpiewać po angielsku, skoro nie rozumiecie tego języka (!), śpiewajcie po polsku. Błagam!

Nie doczekałem dogrywki, nie doczekałem głosowania. Wybrałem XXX-factor.

Sunday Solo w DWA w 3D

DWA w 3D – Dokumentacja Wydarzeń Artystycznych w 3D.
Projekt „DWA w 3D” składa się z dwóch etapów.

Etap pierwszy polega na aktywnym zwiedzaniu i przeprowadzeniu wideo dokumentacji [zapis w 3D oraz HD] wybranych wydarzeń artystycznych odbywających się w Trójmieście: wernisaży, koncertów, festiwali, wywiadów z artystami.

Etap drugi to warsztaty z podstaw montażu i edycji zgromadzonego materiału, tak by uczestnicy poznali i stworzyli przykładowe filmy dokumentacyjne z życia kulturalnego Gdańska.

Towary Zastępcze w KissAss

Urodzinowo-primaaprilisowy występ Towarów Zastępczych został zarejestrowany przez światłoczułe matryce naszego drogiego przyjaciela Pawła Wyszomirskiego. Paweł od wielu lat robi zdjęcia na koncertach w Klubie Żak, widziałem ich wiele i z radością skonstatowałem, że te z KissAss to jedne z najfajniejszych jego fotek koncertowych, jakie widziałem. Nie tylko dlatego, że wreszcie udało mu się dotrzeć na koncert.

A może to tylko megalomania?

„Waking up” – video

Obudź się, zanim będzie za późno. Z ręką z dala od nocnika. Obudź się teraz, albo zaśnij i nie budź się nigdy. Wake up and smell the coffee.

Otwórz oczy i przyjdź porozmawiać. Leż w łóżku cały dzień w oczekiwaniu na wieczór. Patrz w sufit. Obserwuj cienie. Słuchaj samochodów przejeżdżających pod oknem.

Pal papierosy.

Borys Kossakowski „Waking Up”
„Sunday Tracks” (Nasiono Records)
video by Iwona Pankowska & Robert Suszko

ciche dni

Nieuchronnie i ostatecznie nakład pierwszego albumu Towarów Zastępczych p.t. „Ciche dni” zbliża się do wyczerpania. Ostatnie sztuki płyty wydanej pięć lat temu jako dodatek do magazynu Ha!art zostały wycenione niewyobrażalnie. Bajońskie sumy trzeba będzie zapłacić, bo tej płyty za chwilę już nie będzie…

Karol Sztorm

Warto się pochwalić, więc się chwalimy. Karol Schwarz został laureatem nagrody Sztorm 2010.

A oto pełna lista nagrodzonych:

Karol Schwarz, laureat w kategorii rock, pop, jazz, muzyka alternatywna

Byłem bardzo mocno stremowany, nie spodziewałem się ani trochę, że to właśnie ja zostanę zwycięzcą tej kategorii. I od razu muszę powiedzieć, że traktuję ten laur jako nagrodę dla nas wszystkich, całej rodziny Nasiona – wspaniałych trojmiejskich artystów, związanych z wytwórnią Nasiono Records. To własnie oni, swoją codzienną pracą: nagraniami, płytami i koncertami, sprawili, że mogłem dziś stanąć w świetle reflektorów i odebrać ten laur. Dedykuję go właśnie im wszystkim!

Jakobe Mansztajn, laureat w kategorii literatura

Jestem trochę zawiedziony. Liczyłem, że dostanę dziś dwie nagrody: jedną w kategorii literatura, drugą za wydarzenie roku. A tak serio: jestem bardzo szczęśliwy i zadowolony. Ta nagroda ma dla mnie szczególne znaczenie, bo zamyka w jakiś sposób cały cykl, związany z pozytywnym odbiorem mojej książki. Ukazała się ona już jakiś czas temu, potem, że tak powiem, objechała całą Polskę, a na koniec dostaję nagrodę w moim rodzinnym mieście od gdańskich czytelników. To dla mnie wielka satysfakcja.

Roman Perucki, dyrektor Polskiej Filharmonii Bałtyckiej – laureat w kategorii organizator

Najlepiej o skali tego, co robimy świadczy liczba biletów na różnego typu wydarzenia artystyczne. W zeszłym roku sprzedaliśmy ich około stu tysięcy. W filharmonii dzieje się dużo, czasem kilka imprez odbywa się równocześnie. W jednej sali spotkanie poetyckie, w innej koncert. Odbywają się też wystawy artystów z Polski i Trójmiasta. Organizujemy to wszystko stosunkowo niewielkimi siłami. Mamy najniższą dotację z wszystkich dużych polskich filharmonii. W tym roku nie zwolnimy tempa. Pilnować będziemy tylko, by wszystkie nasze imprezy prezentowały wysoki poziom artystyczny.

Iwona Zając, laureat w kategorii sztuki plastyczne

To dla mnie bardzo ważne, że zostałam nagrodzona za działalność edukacyjną, za projekty, w które włączam ludzi. Już w marcu zapraszam do Gdańskiej Galerii Miejskiej, gdzie zaprezentuję projekt „Idealna.lab”. To projekt edukacji oddolnej, bez podziałów, bez hierarchii. Mogą w nim wziąć udział osoby w różnym wieku. Odbywające się w galerii warsztaty będą tak naprawdę tylko pretekstem do rozmów o tym, czym jest ideał.

Maciej Szupica, laureat w kategorii film i multimedia

Tegoroczna nominacja była już którąś z kolei. Nawet nie wiem już którą, bo zacząłem się w tym gubić. Przyjeżdżając na galę absolutnie nie spodziewałem się, że dostanę Sztorm Roku. Wiem, że wiele osób tak mówi, ale w moim przypadku było tak naprawdę. Po prostu chciałem spotkać się ze znajomymi. Dlatego tym bardziej cieszy mnie nagroda. W kategorii film i mutimedia szczególnie bliski mi jest drugi człon.

Ciągle pracuję. W tej chwili przygotowuję między innymi klip promujący Gdańsk z muzyką jassową. Mam także duży projekt w moim rodzinnym Białymstoku. I pewnie pięć czy sześć jeszcze innych rzeczy, o których w tej chwili nie pamiętam. Może zatem spotkamy się jeszcze raz na takiej gali.

Wojciech Kościelniak, laureat w kategorii teatr

Nie wierzę w żadne mistyczne teorie, ale naprawdę pracuje mi się świetnie w Gdyni. Gdy przyjeżdżam nad morze moi współpracownicy z Teatru Muzycznego w mig łapią, o co mi chodzi i doskonale nam się pracuje. Takie podejście ekipy zawsze uskrzydla reżysera. W tej chwili mam już w planach następny spektakl w Teatrze Muzycznym, pracę nad nim rozpocznę pod koniec tego albo na początku przyszłego roku. Będzie to prawdopodobnie musicalowa adaptacja kolejnego ważnego dzieła polskiej literatury, czyli „Złego” Leopolda Tyrmanda.

Leszek Możdżer, laureat w kategorii wydarzenie

Taki koncert, jak ten na Targu Węglowym latem zeszłego roku [Możdżer+], zdarza się tylko raz. Albo najwyżej parę razy w życiu. Tym bardziej cieszę się, że właśnie to wydarzenie zasłużyło na nagrodę Sztorm Roku 2010. Po czymś takim naprawdę chce się żyć i dalej walczyć. Dzięki takim chwilom i takim nagrodom wiem na pewno, że to co robię ma sens i z pewnością warto robić to dalej.

Katarzyna Hołysz, laureatka w kategorii muzyka klasyczna

Jestem autentycznie wzruszona. Uważam się za osobę bardzo odporną psychicznie, bo występuję na scenie. Jednak gdy odbierałam statuetkę „Sztorm Roku” nie mogłam opanować emocji. Jest to bowiem nagroda czytelników, odbiorców sztuki, a więc dla mnie jako artystki najcenniejsza. Utwierdza mnie ona w przekonaniu, że to co robię ma sens. Pochodzę z Poznania, jednak tutaj rozwinęłam skrzydła. W Operze Bałtyckiej spełniają się moje marzenia. Okazuje się, że nie trzeba wyjeżdżać z kraju, żeby się w pełni realizować artystycznie. Mam to szczęście, że mogę pracować z najlepszymi. Dyrektor Marek Weiss i dyrektor artystyczny Jose Maria Florencio to bardzo mądrzy, wspaniali ludzie i znakomici artyści. Uczę się od nich bardzo wiele. To oni są autorami tego sukcesu i im właśnie chciałabym dedykować tę nagrodę.

10 przekazań b.

1. W Gazecie Wyborczej przeczytałem: 10 kwietnia w katastrofie samolotu zginął prezydent Lech Kaczyński i prawie setka pasażerów (to nie cytat). Scheisse!, zakrzyknąłem w duchu. Drodzy dziennikarze: zginęło prawie stu pasażerów w tym prezydent, ale też – np. stewardessy. I to stewardess żałuję najbardziej. Piloci – to oni popełnili błąd w sztuce, pasażerowie – lecieli tam na własne życzenie. Stewardessy były po prostu w pracy.

Koniec z polityką.

2. Goran oszalał i swe szaleństwo przelewa na komputer w swoim studio razem z zespołem Kiev Office. Jeszcze trochę poprzebywa w towarzystwie Karola Schwarza, a stanie się konkurencją dla Szelestu Spadających Papierków.

3. Karol Schwarz został nominowany do Sztormu Roku za inspirację i wykonanie Nasiono All Stars. Karol, nie denerwuj się, każdy sukces ma wielu ojców.

4. „Jebał was pies” nosi tytuł najnowszego albumu Gos – Wojtczak, który to tytuł zastąpił pierwotne, wojtczakowe „Duostany”. Na początku się zżymałem, ale potem przyznałem Hronowskiemu rację. Choć teraz chłopcy się trochę krygują. Bo jak zagrać w Synagodze promocję albumu „Jebał was pies”?

5. Czasu jest coraz mniej, a informacji coraz więcej. Nasz system nerwowy przygotowany jest na dwa rodzaje reakcji, które cechowały człowieka pierwotnego (jak również aktora Wilhelmiego): odpuścić / przypierdolić. Zupełnie niewydajny w nowych realiach.

6. Dialogi z biura. – Należy się pozbywać jednostek wybitnych – mówi szef. – Ma pan rację szefie – odpowiadam. – Zacznę się rozglądać za nową robotą, najlepiej własny biznes.

7. Okrzyk Tarzana, który na filmach z lat 30’tych wypływał z ust Johnny’ego Weissmullera, był efektem pracy trzech mężczyzn. Podobno nieźle go naśladował inny Johnny – Lennon, jak można go przeczytać w niedawno wydanej biografii pióra Philipa Normana.

8. Trójmiasto to szklanka wody. Jaki akwen takie sztormy.

9. Nie wysyłam sms-ów z głosami na Sztorm Roku, Mam Talent ani Idola. Przykro mi, koledzy i koleżanki artyści. Tylko Tap Madl!

10. Po wykonaniu kilku materiałów wideo dla obecnego chlebodawcy, uświadomiłem sobie, dlaczego telewizja kłamie. Otóż rzeczywistość jest szara i nudna. Inwestujemy w studio i kamery. Będzie nawet blue-box. Wypicujemy ją na glans.

Nowy rok. Lapidaria.

Tak to się jakoś składa, że łatwiej się pisze krótkie, twitterowe posty, niż zgrabne, dłuższe wypowiedzi. Łatwiej się też czyta. Szybciej. Takie haiku.

Zespół Trupa Trupa, jak donosi lider, Grzegorz Kwiatkowski, wlecze za sobą po scenach instrument Farfisa Jacqueline De Luxe mit solo. Instrumentów włoskiej firmy używali między innymi Spiritualized, Tom Waits czy Stereolab.

Komentarze pod artykułami na internetowych portalach to, jak mawia Piotr C., walka w klatkach. Wszystkie chwyty dozwolone, a krew sika wokoło z rozciętych łuków brwiowych i warg. Lżyj mnie, frustracie.

Robota, głupota. Picie to życie. Finlandia Cranberry 0,7 l to miły gest ze strony pracodawcy. Zwłaszcza ostatniego dnia roku.

Tomek Gwinciński zaczął nagrywać płytę solo. Zapowiada się smakowicie.

Nową płytę nagrywa też zespół Popsysze, ale nie zarejestrował tego wiekopomnego faktu za pomocą kamery wideo.

Zespół Towary Zastępcze nie został zaproszony na Wielką Orkiestrę Ś.P. Czyżbyśmy byli zbyt smutni?

Odnalazł się zagubiony przeze mnie w klubie Parlament stroik Korga. Cuda się zdarzają. Szacun, Jędrek. (Nie mówmy: hop, jeszcze go nie odebrałem z portierni).

Karol Schwarz All Stars wypuściło re-edycję płyty „100 filmów”. Nową okładkę zaprojektował nieoceniony Ozi.

Metropolia. Lapidaria.

Przed koncertem Sunday Arkestra, zespół montuje się na scenie. Jarek pyta technicznego: Gdzie w tym piecu jest przester? – Nie wiem.

Gdzie jest monitorowiec? Nie widać – nad jego stanowiskiem zamontowano reflektory, które świecą mi prosto w oczy. Nawet nie wiem, czy on tam stoi.

Bałagan. Festiwal jest spotkaniem towarzyskim, nie – muzycznym. Nie ważne co, ważne, że w dobrym towarzystwie.

Akustycy nie dostali riderów. NCK je skrupulatnie zbierał, tylko nie wiadomo po co. W związku z tym Sunday Arkestra zagrała jako kwartet, nie kwintet. Karol nie mógł się wpiąć do konsolety, albowiem wszystkie wejścia i wyjścia były skomutowane. Cokolwiek by to znaczyło.

Poprawka. Michał z Ucha w niedzielę dostał ridery. Pech chciał, że były to ridery na wtorek.

Filip Gałązka zdaniem wielu nie nadaje się na konferansjera. Filip to zacny gość, świetny bębniarz, ale zamiast porządkować rzeczywistość koncertową, wprowadzał jeszcze więcej chaosu.

Nie wiem sam, dlaczego, ale lubię ten festiwal mimo wszystko. I mimo wszystko nie mogę się doczekać udoskonalenia formuły.

Podobał mi się „kapelusz” Arszyna.

Szacunek za zapał dla Trupy Trupa, która specjalnie na te piętnaście minut grania przytargała gigantyczny instrument klawiszowy bliżej nie znanej mi marki.

Warto być na MJOK od początku. Najmocniejszym punktem poniedziałku był (ponoć, bo nie widziałem) Zespół Cieśni i Tańca. Dobrze zabrzmiała także Ikenga. W niedzielę Karola zachwycił zaś Navigatorgong.

Żuczek to małpa złośliwa. Nie dostanie kasy za granie. Tu warto podkreślić, że pod względem formalno-finansowym Parlament wywiązał się ze swoich obowiązków na piątkę.

P.S. Autorem zdjęć jest Łukasz Unterschuetz.
P.P.S. Sunday Arkestra zagrała 28.12.2010 w Parlamencie w składzie: Borys Kossakowski – saksofon, laptop, Jarek Marciszewski – gitara, Żuczek – perkusja, Stefan – bas, Karol Schwarz – baczne oko. Zespół zaprezentował jeden utwór pod tytułem Jarmułła autorstwa Borysa.